Fantazje seksualne i fetysze

Fantazje seksualne i fetysze to temat, wokół którego narosło bardzo wiele nieporozumień. Wynikają one głównie z uprzedzeń, niezrozumienia oraz trwającej od wielu wieków stygmatyzacji pragnień seksualnych wykraczających poza tradycyjne (i jedyne w 100% „zdrowe”) praktyki seksualne zakładające penetrację, kończącą się na ogół wyłącznie orgazmem u mężczyzny, najlepiej pod kołdrą i przy zgaszonym świetle. Inna kwestia, że dla niektórych osób w ogóle jakikolwiek seks wykraczający poza prokreację jest z definicji zły lub co najmniej podejrzany…
Z naszego punktu widzenia fetysze to coś (na przykład część ciała, element garderoby lub przedmiot), czego wielbienie przynosi szczęście lub czynności, których wykonywanie daje rozkosz i spełnienie. Przy czym szczęście to odczuwane jest mocno w sferze emocjonalnej, często nawet wyłącznie emocjonalnej, bez fizycznego zaspokojenia. Fetysze często są również częścią szerszych fantazji seksualnych, gdzie umieszczone są w jakimś konkretnym kontekście lub otoczeniu. Pragnienie realizacji fantazji seksualnych to natomiast nic innego jak dążenie do szczęścia i poczucia spełnienia.
Emocjonalna natura fetyszyzmu
Ze względu na emocjonalną naturę fetyszyzmu, osobę która przejawia tego typu potrzeby i fantazje, stosunkowo łatwo jest zranić, zaprzeczając jej potrzebom lub je oceniając. Jest nawet takie określenie jak kink shaming, czyli ocenianie lub zawstydzanie kogoś za preferencje bądź fantazje seksualne i fetysze. Kink-shaming obejmuje m.in. demonizowanie osób z nietypowymi preferencjami seksualnymi, krytykowanie ich, ocenianie, wyśmiewanie, dyskredytowanie, poniżanie, sugerowanie, że powinny poddać się leczeniu, doszukiwanie się przyczyn ich fantazji lub preferencji seksualnych w zjawiskach, które są powszechnie uznawane za wstydliwe (np. stwierdzanie, że „pewnie jest z patologicznej rodziny” lub „musiał na pewno przeżyć w dzieciństwie traumy”).
Reagowanie przez partnerkę czy partnera na próby rozmowy o fantazjach seksualnych lub fetyszach stwierdzeniami typu „powiedz, że żartujesz”, „posuwasz się za daleko”, „to jest nienormalne”, „to jest zboczone”, „zaczynam się o Ciebie martwić” jest jeszcze bardziej bolesne, gdyż oznacza brak zrozumienia, odrzucenie i osądzenie przez najbliższą osobę. Boleśniejsza od tego może być chyba tylko zdrada. To dlatego zainicjowanie rozmowy o fantazjach seksualnych i fetyszach bywa trudne. Osoba z takimi potrzebami boi się zranienia. Z kolei ich niezaspokojenie oznacza życie w ciągłym poczuciu braku i niezrealizowania.
Z drugiej strony, osoba posiadająca fetysze lub fantazje seksualne wybiegające poza utarte normy musi być świadoma, że jej partnerka czy partner niekoniecznie muszą mieć coś złego na myśli, gdy zareagują w taki czy inny sposób. Ich reakcja może wynikać wyłącznie z szoku (każdy ma jakieś wzorce społeczne) czy zaskoczenia. Do tego może dojść irracjonalny strach przed oceną ze strony reszty społeczeństwa, który odpali się z automatu i już może zacząć być niefajnie.
Czy fetysze są szkodliwe?
Popatrzmy na foot fetish, czyli fetysz najbardziej powszechny oraz parę, która jest w stałym związku i się kocha. On ma fantazje, by całować stopy swojej ukochanej. Co takiego złego mogłoby się stać, gdyby ona pozwoliła mu po prostu swoje stopy całować w trakcie, gdy sama relaksuje się np. leżąc na sofie? Nic, absolutnie nic! Gdy tylko wyjdziemy poza ocenianie, to większość fantazji seksualnych czy fetyszy jest całkowicie niewinna. Co więcej, jeśli otworzymy się na nie, to może okazać się, że jest to doświadczenie całkiem ciekawe i przyjemne dla obu stron, a bliskość może być doświadczana na bardzo różne sposoby.
Głównym twierdzeniem na wszelakich stronach (również medycznych, psychologicznych, seksuologicznych), na których poruszany jest wątek fetyszyzmu, jest to, że osoby z takimi upodobaniami skupiają się wyłącznie na swoich fetyszach, a nie na partnerce czy partnerze i że przez to cierpi związek oraz ogólnie zagrożona jest przez to cała relacja oraz możliwości funkcjonowania danej osoby w społeczeństwie. Rysowany jest obraz rodzin popadających w ruinę ze względu czyjeś fantazje na punkcie lateksu czy szpilek. Prawda jest natomiast zgoła odmienna. Wspólne przeżywanie wzajemnych fantazji seksualnych i odczuwanie szczęścia z powodu zaspokajania pragnień związanych z fetyszami może tylko związek wzmocnić. A bliskość – tak jak pisaliśmy już wcześniej – może być doświadczana na bardzo różne sposoby, nie tylko te dopuszczone przez purytańskie autorytety. A co w ogóle „normalnego” pozostawiają nam do dyspozycji? Przytulanie pod kocykiem na sofie przed telewizorem, penetracja w trakcie seksu trwającego zwykle kilka minut i cmok, cmok w policzek. Bo już namiętny pocałunek z języczkiem w miejscu publicznym to obraza moralności… Wypadałoby się zapytać – a który to rok mamy tak dokładnie?
Jeśli chodzi o wspomniany fetyszyzm stóp – a zapewne większość czytelników naszego bloga wie, że tak, to jest nasz fetysz – to jedyny problem, jaki może przy nim wystąpić jest związany z… łaskotkami. Pani miała łaskotki na stopach, więc wiemy, o czym mówimy. Było to zaraz na samym początku, gdy eksplorowaliśmy nieznane wody, nie wiedząc nawet, że nazywają się femdom. Jednak zamiast porywać stopy w reakcji na łaskotki i kategorycznie stwierdzać, że to nie jest dla niej, Pani kazała Uległemu po prostu mocniej całować. Albo innymi słowy nie całować tak delikatnie. Efekt był taki, że po jakimś czasie łaskotki ustąpiły całkowicie, a zastąpiło je uczucie przyjemności. Pani odkryła, że aby nie występowały, ona musi się rozluźnić i otworzyć. Ot tyle! Oczywiście można było zrezygnować zaraz na wstępie, zacisnąć się, pokłócić i obrazić, ale jak widać, przy odrobinie dobrej woli i otwartości, można poradzić sobie z wszystkim 🙂
Fetysze o seksuologia
Niestety gdy przeszukamy polski internet pod hasłem fetysz, fetyszyzm czy fetysze, z większości artykułów aż wyje dystansowanie się autorów od tego typu fantazji. Praktycznie w każdym jednym tekście znajdziemy sporą sekcję z ostrzeżeniami, kiedy to należy się z fetyszami zgłosić do specjalisty na terapię. Niektóre artykuły ograniczają się wyłącznie do straszenia czytelnika. Już samo to ustawia osoby posiadające fetysze w pozycji podejrzanej o chorobę psychiczną lub nie wiadomo jaką dewiację, a partnerka lub partner takiej osoby po przeczytaniu takiego tekstu będzie się bać i zaciskać na proponowane praktyki czy fetysze jeszcze bardziej. Do tego dochodzi jeszcze aspekt wstydu.
Jest to tymczasem podejście całkowicie bezsensowne – można by je porównać do sytuacji, w której w każdym artykule na temat seksu umieszczana byłaby informacja, w jakich okolicznościach należy zgłosić się do specjalisty na terapię w związku z seksoholizmem… Wrzucanie wszystkich osób mających fetysze do worka pt. zaburzenia jest tak samo prawidłowe jak wrzucanie wszystkich osób, które lubią robić zakupy w galeriach handlowych i czerpią z tego przyjemność do worka z oniomanią (zakupoholizmem).
Fantazje seksualne i fetysze wywodzą się ze sfery głęboko emocjonalnej, stąd nauka ma problem z ich ogarnięciem, bo przecież emocje i uczucia to nie jest coś, co można zbadać za pomocą szkiełka i oka czy też zmierzyć za pomocą jakiejś skali. Zastosowano więc podejście: nie rozumiem czegoś, nie mam (lub nie zdaję sobie sprawy z posiadania) podobnych uczuć czy potrzeb, więc jest to nienormalne. I lepiej profilaktycznie przed tym niezrozumianym i społecznie uznawanym za dziwne ostrzec, by nie narazić się o oskarżenia o brak profesjonalizmu… I tak to ostrzeganie przed fetyszami trwa w najlepsze od co najmniej XIX wieku, bez próby racjonalnej refleksji nas tym działaniem a także szkodliwości całego takiego „naukowego” podejścia.
Tak na marginesie, fetysze to nie jest jedyny obszar, z którym nauka ma na bakier. Gdybyśmy badania nad łechtaczką i penisem umieścili we wspólnym zbiorze, to tylko 5% z tego zbioru stanowiłyby badania nad łechtaczką, a 95% nad penisem… Jeśli do tego dodamy sobie fakt, że gdzieś pod koniec lat 40-tych łechtaczka „zaginęła” z podręczników do anatomii i na nowo się w nich „objawiła” wraz z pełnym opisem dopiero w roku 2008, to niech się może nauka od kwestii ludzkich rozkoszy odczepi albo gruntownie zmieni do nich podejście.
Społeczne postrzeganie
Powiedzmy sobie szczerze – gatunkowo bardzo boimy się inności. W końcu przez setki lat za inność można było trafić za kratki lub na stos. W związku z tym mamy tendencje do odruchowego dystansowania się od inności, nim tak naprawdę konkretny temat na spokojnie przeanalizujemy. Zresztą nawet bez takich ekstremów, gdy zaczniemy szukać informacji o fetyszach, to na dzień dobry musimy zmierzyć się z naukowymi ich określeniami, z których wszystkie kończą się na „filia”. To samo w sobie włącza lampkę ostrzegawczą, bo przecież „fil” to jest najgorszy z najgorszych, nie wiadomo jaki dewiant, a już na pewno ktoś grubo odbiegający od społecznie akceptowalnych norm.
Gdy jednak przyjrzymy się tematowi na spokojnie, odkryjemy że pierwsze badania nad fetyszami pochodzą z czasów, gdy kobiety nie miały jeszcze prawa do głosowania w wyborach, a jedyna akceptowana społecznie ich rola określana była mianem 3xK (Kinder, Küche, Kirche = dzieci, kuchnia, kościół). Od tamtego czasu niewiele w postrzeganiu tematu się zmieniło, chociaż na przykład BDSM zaczął (stosunkowo niedawno) znikać z klasyfikacji jednostek chorobowych wielu krajów.
Biorąc pod uwagę wszystko, co zostało powyżej napisane, może najwyższy czas zerwać z poglądami naukowców sprzed ponad 100 lat oraz postawić się ich wiernym, purytańskim followersom, którzy obecni są w świecie nauki i medycyny do dziś, i popatrzeć na temat zdroworozsądkowo, z perspektywy człowieka XXI wieku oraz zacząć żyć swoim życiem, korzystając z pełnego spektrum rozkoszy i szczęścia?
Dlaczego fantazje seksualne i fetysze są dobre?
Bo są kotwicą, która wprowadza w stan szczęścia. Sygnałem, który poprzez splątanie przywołuje natychmiastowe pozytywne skojarzenia, pozwala w jednej chwili wyjść z codziennej rutyny oraz szarości i polepszyć samopoczucie. Takie kotwice pozwalają budować napięcie, podniecenie, ekscytację oraz zwiększyć przyciąganie pomiędzy partnerami. W efekcie czujemy się jak na pierwszej randce, a zachowujemy się jak w czasie pierwszego miesiąca razem. Pragniemy się nawzajem i stawiamy na pierwszym miejscu siebie oraz swoją namiętność, przyjemność, rozkosz, szczęście – samo dobre!
Kolejnym plusem jest poprawa jakości życia seksualnego. Jeśli zaczniecie eksplorować swoje fetysze i fantazje seksualne, to na pewno nie będziecie się w sypialni nudzić. A to może tylko dobrze wpłynąć na Wasz związek oraz jakość życia w ogóle. Jest to sposób zarówno na to, aby zapobiec kryzysom związkowym związanym z popadnięciem w rutynę (i nudę!), jak i też na naprawę związku, który w kryzysie się już znajduje (prawdopodobnie właśnie z uwagi na rutynę).
Tam gdzie jest wypalenie, tam potrzebne jest nowe rozdanie. Oczywiście terapeuta Wam tego nie powie, ale femdom, BDSM oraz nieskończony katalog fetyszy i fantazji seksualnych wcielanych w życie to idealny materiał na nowy rozdział. Jeśli tylko się odważycie otworzyć i spróbować, to w ostatecznym rozrachunku zbliżycie się bardziej do siebie, otworzycie się na siebie bardziej niż kiedykolwiek i zbudujecie jeszcze większe wzajemne zaufanie.

Czy każdy ma jakieś fetysze?
Nie mamy żadnych dowodów na poparcie tej tezy lecz uważamy, że każdy odnalazłby coś w sobie, gdyby się tematowi przyjrzał. Każdy przecież coś lubi – mniej lub bardziej. Trzeba jedynie otworzyć się i wyjść ze strachów, by dostrzec głęboko ukryte pragnienia, fantazje i odważyć się powiedzieć o nich na głos lub przyznać przed samym sobą. Warto eksperymentować i spróbować raz, drugi, trzeci albo i więcej, jeśli trzeba. Jeżeli ktoś jest zamknięty na seks, ostry seks, częsty seks, seks w różnych odmianach, kontekstach i otoczeniach, to może mieć początkowo z tym problem, ale dobra wiadomość jest taka, że każdy się może rozkręcić. Seks daje rozkosz, a apetyt w tym zakresie rośnie w miarę jedzenia. Plus tego jest taki, że od tego jedzenia się nie tyje 🙂
Przykładowe fetysze
Tak właściwie, to większość rzeczy opisanych na tym blogu może być zakwalifikowana jako fetysz… Poniżej przykładowa lista najpopularniejszych fetyszy, ale prawda jest taka, że najważniejsze jest to, by to było coś co Was rozkręca, coś czego pragniecie. „Oficjalne” listy i definicje są tu tak naprawdę bez znaczenia…
Najpopularniejsze fetysze i odsetek osób, które się nimi fascynuje bądź ich próbowało (dane z USA):
- Foot fetish – fetyszyzm stóp (10-15%).
- Boot fetish – fetyszyzm butów (10-15%).
- Fetysz lateksu i skóry (3-7%).
- Role-playing, przebieranie, zabawa wg scenariuszy (30-40%).
- Praktyki BDSM (20-25%) .
- Fetyszyzm włosów (5-10%).
- Fetyszyzm dłoni.
- Fetyszm bielizny, rajstop, pończoch (10-20%).
- Fetyszyzm depilacyjny – golenie, depilacja jako część gdy seksualnej.
- Cuckolding – obserwowanie seksu partnerki z obcym mężczyzną (3-5%).
- Elektrostymulacja.
- Nagość, interakcje CFNM (Clothed Female Nude Male = ubrana kobieta, nagi mężczyzna)
- Food Play – zabawy seksualne z jedzeniem (czekolada na biuście, bita śmietana na udach, winogrono wkładane do szparki a następnie lądujące w ustach mężczyzny, itd.).
- Fetysze związane z różnymi zapachami lub smakami.
- Wet play – zabawy płynami wszelkiego rodzaju.
- Sensation Play – wyłączanie zmysłów (knebel w ustach, opaska na oczach, stopery w uszach, ręce nogi skrępowane i tylko odczuwanie doznań, jakimi obdarza nas partnerka), powolne budowanie podniecenia w całym ciele.
- Seks w miejscach publicznych lub w miejscach z nimi graniczącymi (10-15%).
Nasze fetysze
Na koniec nagroda dla wytrwałych – w ramach podsumowania kilka słów na temat naszych fetyszy.
Uległy totalnie szaleje na punkcie stóp Pani, w każdym stanie i każdym kontekście. Uwielbia je zwłaszcza, gdy są spocone i pachnące (ach te feromony). Ten zapach go odurza i upaja, także prawie wpada w trans, całując je w tym stanie. Jest najszczęśliwszy, gdy może klęczeć nago u stóp Pani lub gdy ona trzyma swoje stopy (w butach lub bez) na jego nagim ciele, zwłaszcza na twarzy. Również wszelkiego rodzaju buty na obcasie noszone przez Panią rozpalają go momentalnie. A że Pani praktycznie non stop chodzi w butach na jakimś obcasie, to Uległy jest non stop pobudzony 🙂 . I szczęśliwy.
Jeśli chodzi natomiast o Panią, to eksploruje ona kobiecy wytrysk i możliwości, jakie on daje. Wytrysk na Uległego leżącego pod nią na podłodze, wytrysk do jego ust lub wprost na jego twarz. To daje taką satysfakcję i poczucie władzy, że samo w sobie wystarczyłoby do spełnienia. Ale do tego wytrysk daje doznania porównywalne do orgazmu, a że kobieta może mieć kilka wytrysków pod rząd… I oczywiście kilka orgazmów. Do tego Pani bardzo lubi pomachać sobie np. klejem na rozgrzewkę – to ją rozkręca. To może być zarówno w ramach gry wstępnej jak i jako pojedynczy akt solo w ciągu dnia.
Na co dzień praktykujemy CFNM. Pani chodzi zawsze stylowo i seksownie ubrana, przeważnie w butach na obcasie (kozaki, botki, sandałki). Większość jej butów to jest obuwie „po domu”, to znaczy Pani nie zakłada tych butów na wyjścia na zewnątrz. Do tego celu służą inne buty. Uległy jest nago, ilekroć tylko sytuacja na to pozwala, to znaczy jest po pracy i jesteśmy sami. Nigdy nie nosi paska do spodni, poza sytuacjami, gdy Pani mu na to pozwala, np. do jakiegoś outfitu smart casual. Aha, obowiązkowym elementem jego garderoby są liczne bransoletki, które w sumie też możemy zaklasyfikować jako fetysz. Pytanie za sto punktów – do czego mogą służyć bransoletki? Wyglądają seksownie, ale oprócz tego, mogą służyć do… krępowania! Pani zdejmuje z ręki Uległego bransoletkę, która z obu stron zakończona jest karabińczykami, przeciąga ją przez bransoletki na obu rękach uległego (łańcuszki ze stali nierdzewnej) i zapina za linkę zamocowaną do ramy łóżka. Szybko, sprawnie, sexy… i oczywiście kinky 🙂
Wszelkie praktyki BDSM są również naszą codziennością. Poświęciliśmy im cały osobny dział „Dominacja w praktyce” i my faktycznie praktykujemy na co dzień wszystko to, co jest tam opisane. Zwłaszcza spaking i bondage są w działaniu przynajmniej raz dziennie. Spanking energetyzująco rano, bądź schładzająco po orgazmach Pani, by Uległy był w stanie normalnie funkcjonować (bo przy braku orgazmu, podniecenie go dosłownie rozsadza po każdej sesji w sypialni). Do tego dochodzi spanking karny oraz okresowy, dla przypomnienia miejsca i roli oraz przejścia przez ból.
Przy dłuższych sesjach w sypialni Pani lubi wyłączać poszczególne zmysły Uległego. Krępuje go porządnie (nie tylko ręce, ale również nogi, zwykle rozszerzone na rozpórce), zakłada opaskę na oczy, knebluje. Jest on wtedy zdany całkowicie na jej łaskę. Jest to bardzo pomocne przy budowaniu podniecenia w całym ciele. Pani lubi bawić się ciałem Uległego, jego podnieceniem, doprowadzaniem go do granicy i schładzaniem. Innymi słowy Sensation Play w pełnym wydaniu.
Przy czym oboje czerpiemy rozkosz ze swoich fetyszy. Dla Pani całowanie jej stóp przez Uległego jest bardzo przyjemne i relaksujące. Dla Uległego, wytrysk Pani to płynna rozkosz pobudzająca mocno obszary jego ciała, po których aktualnie spływa. BDSM jest stałą częścią naszego życia i oboje uwielbiamy swoją stronę poszczególnych praktyk. Wokół naszych fetyszy zbudowaliśmy codzienne praktyki i rytuały, które nas bardzo zbliżają, pozwalają wyjść z codziennych rutynowych zajęć i skupić się na tym, co najważniejsze, czyli na nas i naszym związku.
Oboje lubimy też bardziej softowe rzeczy, np. Pani lubi bawić się łańcuchem na szyi Uległego oraz bransoletkami na jego dłoniach. Uwielbiamy przeżywać także momenty, w których Pani zamyka penisa Uległego w zameczku. Ale na te ostatnie czynności chyba jeszcze nikt nie wymyślił jakiegoś strasznie brzmiącego określenia z „filia” w drugim członie, więc nie wiemy, czy to się może zaliczyć do fetyszy czy nie 😀 .