Pani na zakupach, czyli doświadczenia z pogranicza FinDom
Przechodziliśmy dzisiaj obok elektromarketu, w którym Pani kupiła jakiś czas temu swój telefon. Przypomniały się nam okoliczności tamtego zakupu i doszliśmy do wniosku, że może to być dla Was ciekawa historia ze scenką z pogranicza FinDom. W skrócie dla niewtajemniczonych – FinDom to rodzaj interakcji w klimacie femdom, w której ulegli mężczyźni, nie otrzymując nic w zamian, kupują z własnej inicjatywy dominującej kobiecie drogie prezenty lub płacą jej daniny pieniężne, wyłącznie w hołdzie dla jej władczej natury.
Tamtego dnia wstąpiliśmy do rzeczonego elektromarketu, by pooglądać telefony, ale bez intencji zakupu – wolimy kupować online. Niemniej jednak warto czasami coś oglądnąć w realu, dotknąć, poczuć, jak leży, więc przy takich okazjach jak ta, wstępujemy do sklepu stacjonarnego. Pani wędrowała między alejkami z telefonami, gdy podszedł do niej mężczyzna w garniturze, za którym dreptało kilku „szeregowych” pracowników sklepu. Zapytał się Pani, czym jest zainteresowana, a ona odpowiedziała, że nowym telefonem. Zapytana o parametry, wymieniła to, co jest dla niej najważniejsze z jej perspektywy – metalowa obudowa, biały lub niebieski kolor, przyzwoity aparat i niezbyt wielki rozmiar, by telefon komfortowo się mieścił w każdej torebce.
Uległy obserwował całą sytuację z pewnej odległości, w myślach wymieniając parametry techniczne, które powinny się jeszcze znaleźć na jej liście… Wracając jednak do scenki – wyglądało to na klasyczną sytuację, w której menadżer wyższego szczebla robi przeszkolenie pracownikom. To, co się wydarzyło dalej, było jednak „trochę” niekonwencjonalne. Po krótkiej rozmowie z Panią na temat wyglądu różnych telefonów na ekspozycji, mężczyzna zaproponował jej, że może jej zaoferować model z ekspozycji z rabatem. Pani była nieco sceptyczna, z uwagi jednak na miłą obsługę z grzeczności zapytała o szczegóły propozycji.
I tutaj zaczęła się licytacja w dół. Gość zaczął proponować kolejne modele, z coraz głębszymi rabatami. Tak jakby wziął sobie za punkt honoru, by zaoferować Pani jak najdroższy telefon jak najtaniej! Zaczął się zachowywać jakby był w transie. Pani natomiast na spokojnie tłumaczyła mu, co jej się w kolejnych proponowanych modelach podobało, a co nie. Po jakiś dziesięciu minutach takiej rozmowy, sprzedawca zaproponował model, który w sumie Pani się podobał. Za 1000 zł. Uległy spojrzał na stojących obok „szkolonych” pracowników. Stali zamurowani, ze szczękami opadniętymi w dół. Przy proponowanym modelu była tabliczka z ceną zaczynającą się od trójki, a za trójką była cyfra większa od piątki…
W tym momencie menadżer również się ocknął i chyba zdał sprawę z tego, co właśnie zrobił. No ale nie wypadało się mu już wycofać, więc zaczął z kolei prosić Panią, czy by się zgodziła na zapis w dokumencie sprzedaży, że obudowa i szybka telefonu są porysowane (oczywiście nie były – egzemplarz jak spod igły). Pani na to łaskawie wyraziła zgodę, bo w międzyczasie zdecydowała się oczywiście na zakup 😀
Gwoli jasności – nie było tutaj żadnej manipulacji, żadnych twardych negocjacji ani nawet żadnego owijania sobie mężczyzny wokół palca. Pani była ubrana casualowo, więc nawet nie można tego położyć na karb seksownego ubrania, dekoltu po pas czy skąpej spódniczki. Rozmowa była miła, ale sprowadzała się ze strony Pani wyłącznie do „nie podoba mi się”, „ten już jest ładniejszy”, „ten mi się w sumie podoba”, „mógłby być, ale…”
Co się więc stało? Pani już tak ma, że mężczyźni wyczuwają, z kim mają do czynienia. I nie chodzi tutaj o ubranie czy też zachowanie Pani. Po prostu roztacza ona wokół siebie tą dominującą aurę, którą męskie podświadomości zczytują… „Skutkiem ubocznym” bywają miłe sytuacje, jak ta opisana powyżej. Menadżer, który ją obsługiwał tamtego dnia, wyczuł zapewne, z kim ma do czynienia i włączyło mu się zachowanie właściwe dla uległego mężczyzny względem dominującej kobiety. Reszta rozegrała się podręcznikowo. Przy czym mówimy tu oczywiście o podręczniku do FinDom, a nie sprzedaży 😀 .
Jak widać, bycie kobietą dominującą ma swoje plusy również poza ścianami domu. Przy czym sytuacja, w której to obcy mężczyzna z własnej woli zabiega, aby Panią po królewsku obsłużyć, nie dostając nic w zamian poza uprzejmą rozmową, to jest zupełnie inny wymiar doświadczenia, niż sytuacje, gdzie kobiety próbują coś ugrać ordynarnym flirtem. Jak się teraz nad tym zastanawiamy, to ciekawe co by było, gdyby mężczyźni byli sprzedawcami na przykład w ulubionych butikach Pani. Oferty indywidualne 1 szt + 2 szt gratis 😀 ?
Tak więc, drogie Panie, rozwijajcie swoją kobiecą, dominującą naturę! Ona będzie z Was emanować i dawać Wam pewność siebie i poczucie mocy. Czasami też dodatkowe korzyści 😀